Kiedy komputer rysuje postacie - ja vs. generator obrazów AI
Sirix był przystojny na tyle, że kiedy Zaac go zobaczył bez bandaży, obraził się. Czyli jaki? Miał półdługie, szare włosy, elfie uszy. Już to widzicie? A gdyby sztuczna inteligencja wam pokazała?
Trafiłam na Artbreeder, jedną z wielu stron, gdzie algorytmy i baza obrazów pracują, żeby wymalować nam, co sobie zażyczymy.
Sirixa zrobiłam w dwie minuty.
Kliknęłam: „zmieszaj pięknego Aragorna z losowym innym pięknym brunetem”. Pomanewrowałam kolorem skóry i voilà.
I jest piękny.
Trudniej było z jego matką, Jemiwą, choć założenie miałam niemal tak proste: ruda zołza, jak niemiła Jean Grey.
Jednak tutaj rozbiłam się o problem okularów: im bardziej przesuwałam suwak „okulary” w kierunku „więcej okularów” – tak, w świecie Artbreedera noszenie ich to nie kwestia binarna – tym starsza i brzydsza robiła się moja pani Zołza.
To oznacza prawdopodobnie, że AI kojarzyło okulary raczej z nieurodziwymi staruszkami (ja noszę okulary! 🙁 ). Po długiej walce zdecydowałam się uciec z takim wynikiem, zanim oprawki znikły z portretu.
Najlepsze w portalu są według mnie paski odpowiadające za cechy rasowe. Dzięki nim nasz portret naprawdę nabiera charakteru.
Mimo że mieszając portrety rodziców (Maala i Valeon) udało się stworzyć Bertala w miarę takim, jak sobie wyobrażałam, to pierwsza Miam wyszła zbyt przeciętna. Zmieniłam rysy na azjatyckie i ta jest genialna!
Nie tak działa genetyka? Od czego jest fantastyka? Od dzisiaj Valeon będzie miał potrzebne geny od strony ojca!
I tak oto rozpędziłam się w tangu z suwakami, aż po 2 w nocy na tyle już szczypały mnie oczy, że musiałam się wylogować.
Rezultatem było wiele pięknych portretów postaci do „Sagi rodu Delian” (roboczy tytuł sequelo-prequela „Ja stawiam”). No właśnie: pięknych. ALE.
„ALE” generowania portretów postaci fantasy za pomocą AI polega na tym, że musimy brać, co dają.
Są ograniczenia.
Nie mogę dodać moim demonom rogów. Nie dodam drugiej pary oczu. Nadanie niebieskiej skóry albo fioletowych włosów portretowi, który nam się już podoba, jest na tyle trudne, że wolałam się z tym przenieść do edytora graficznego.
Niebezpieczna dla kreatywności jest pokusa, żeby zadowolić się tym, co jest. Choć postać w naszej głowie miała być przeciętniakiem, to kiedy na ekranie pojawi się supermodel, trudno jest nam tę twarzyczkę wykrzywić.
W końcu kochamy tę postać i chcemy, żeby czytelnicy ją polubili.
Czy moje demony mają rogi bezczelnie wklejone w Photoshopie? TAK! Żaden ze mnie grafik! 😊 Mimo wszystko, z rogami jest o krok bliżej prawdy.
Z kolei wygenerowanie postaci zupełnie odjechanej, jak Salometan, z dwoma rzędami brwi, gadzim nosem, kołnierzem kobry, jest wprost niemożliwe.
Mieszając „geny” rodziców i manipulując wyłącznie kolorami, uzyskałam następującego niby-Salometana:
Pewnie, że piękny. Ale to nie Salo!
On NIE jest przystojnym pustynnym Sirixem II, tylko humanoidalnym dziwolągiem, w którym nawet matka nie znalazła dość zalet.
A Seten? Zakręcone rogi przechodzące w brwi? Namalowane dodatkowe oczy? Niebieski, długie włosy, szpiczaste uszy? Nawet nie spróbowałam go robić. Nie da się w tym narzędziu.
Sirix Delian miał 6 braci i 2 siostry: jego ojciec miał 4 żony, do tego adoptował Karo.
Tego generator by nie zrobił – rodzeństwo w 23 lata przed akcją „Ja stawiam”. Sirix miał 7 lat. Karo zamierzał zjeść szminkę. Kudłaty Bertal urwał lalce głowę.
Podsumowując: korzystajmy, ale nie zwariujmy.
Nie wyrzucajmy farb ani nie odinstalowujmy Clip Painta. To, że mamy samochód, nie znaczy, że musimy porzucić rower. 😊
Portrety wygenerowane za pomocą: https://www.artbreeder.com/
PS: Ostrzegam, że na portalu pomiędzy sympatycznymi buźkami pojawiają się przerażające niby-twarze jak z horroru, które ludzie generują prawdopodobnie pod wpływem toksycznych substancji. Brr. Nie róbcie tego.


